Przejęcie jachtu, zaokrętowanie

Często, po wielogodzinnej podróży, zmęczeni docieramy na miejsce i widzimy piękny, lśniący gotowy do żeglugi jacht. Niestety czekają nas jeszcze formalności związane z przekazaniem jachtu, zdeponowaniem kaucji czy ewentualnym jej ubezpieczeniem. Musimy jeszcze przedstawić dokumenty uprawniające do żeglugi oraz zarejestrować listę załogi jeśli nie zostało to zrobione wcześniej.

 

Niektórzy armatorzy wymagają także podpisania dodatkowej standardowej umowy jako załącznika do dokumentów jachtu. Leży to także w naszym interesie na wypadek kontroli celnej czy granicznej w którymś z portów na naszej trasie. Umowa w języku polskim np. na Karaibach raczej się nie przyda.

Wszystkie te formalności to normalne procedury towarzyszące każdemu zaokrętowaniu na całym świecie. Najważniejsza z czynności, której należy poświęcić najwięcej uwagi to sam odbiór jachtu.

I tutaj mamy sporo do zrobienia gdyż protokół przekazania jachtu zawiera kilkadziesiąt pozycji i każdą z nich należy sprawdzić. Począwszy od kadłuba, żagli po elementy wyposażenia. Nie należy mieć żadnych „oporów” i konsekwentnie prosić o pokazanie każdego elementu wymienionego w protokole, a w szczególności o rozwinięcie żagli w celu oceny ich stanu.

Wykorzystajmy czas odbioru jachtu na zadawania pytań np. o obsługę poszczególnych urządzeń, lokalizacje zaworów wody, akumulatorów, tablicy rozdzielczej, bezpieczników itp. Mamy prawo wiedzieć o jachcie wszystko więc wykorzystajmy ten czas by się tego dowiedzieć jeśli już mamy przedstawiciela armatora do dyspozycji.Zwłaszcza, że każdy model jachtu jest inny.

Każdą ewentualną usterkę, brak, niezgodność z protokołem powinniśmy na nim odnotować by po powrocie uniknąć posądzenia o to, iż to my zgubiliśmy lub zniszczyliśmy tą czy inną część czy też element wyposażenia. Od tego zależy czy nasza zdeponowana kaucja wróci do nas w całości. Naturalnie chodzi przede wszystkim o elementy wyposażenia i urządzenia jachtu.

Polecam wszystkim rozważenie możliwości ubezpieczenia kaucji. Jest to wydatek około 250 Euro. Jednak gdyby odpukać powstała jakaś większa szkoda, to mamy uratowaną kaucję 1500Eu w zwyż. Drobiazgi to drobiazgi, tutaj sprawy się mają prosto lecz w przypadku przytarcia kadłuba,podarcia żagla, lub np kradzieży pontonu- mogą się zacząć schody.

Z doświadczenia wiemy , że nie zdarzyło się jeszcze by ktoś robił problem z zagubionego noża czy widelca, które również znajdują się na jachcie i mogą znaleźć się w protokole jako jedenz punktów. Pracownicy mariny znają jachty jak własną kieszeń, Lepiej na wejściu powiedzieć o ewentulanych uszkodzeniach, otarciach. Jeżeli jesteśmy szczerzy w swoich działaniach, to odbierający wykazują tolerancję, do mało istotnych spraw.Jeśli jednak sprawa wyjdzie sama, to nie ma co liczyć na pobłażliwość.

Cała ta procedura przejęcia jachtu jest dość czasochłonna może potrwać nawet ponad godzinę. W tym czasie reszta załogi może zrobić zakupy prowiantu na drogę lub drugi wariant by brała udział w przekazaniu jachtu. Przy okazji od razu zapoznają sie z tym co gdzie jest, i będą też mieli świadomość, że to co jest to jest i daje gwarancję zwrotu kaucji. Przed wypłynięciem sprawdźmy jeszcze gdzie są najbliższe mariny czy porty, w których możemy zatankować wodę, paliwo czy uzupełnić zapasy. Wiedza ta może nam się w trakcie rejsu przydać.